Wege nie zawsze znaczy zdrowo - rozmowa o wegetarianizmie z Agnieszką Staszak, dietetykiem klinicznym i trenerem fitness


Dziś na blogu wpis inny niż wszystkie. Wpis, na który miałam ochotę już od dawna.

Jak dobrze wiecie, nie mam wykształcenia dietetycznego. Bloga i przepisy tworzę z pasji i zamiłowania do kuchni wegetariańskiej. Czasem we wpisach przemycam wskazówki i wiedzę, które przez lata zdobyłam interesując się tematem żywienia. Wiedza ta jest dość spora, bo lubię się w tym kierunku rozwijać. Uważam jednak, że tak jak chętnie opowiadam o ulubionych przyprawach, zawartości mojej lodówki, czy sposobach obróbki szparagów... tak uważam, że o zdrowotnych aspektach diety wegetariańskiej i wegańskiej powinni wypowiadać się specjaliści. Dlatego też postanowiłam przygotować dla Was wpis, w którym na ten temat wypowie się osoba bardziej kompetentna i poprosiłam o rozmowę moją koleżankę Agnieszkę Staszak, która z wykształcenia jest dietetykiem. Agnieszka odpowiedziała mi na kilka pytań odnośnie wegetarianizmu, opowiedziała też o swoim podejściu do diety bezmięsnej i problemach, jakie napotkać mogą osoby, które postanowiły wyeliminować ze swojej diety mięso. Będzie też parę słów odnośnie suplementacji, która często pojawia się w pytaniach od Was.

Zapraszamy do lektury!


Aga, na początek - kilka słów o Tobie. Opowiedz czytelnikom bloga: kim jesteś, czym się aktualnie zajmujesz? Gdzie można Cię znaleźć w Internecie?

Jestem dietetykiem klinicznym i trenerem fitness. Na co dzień pracuję z pacjentami borykającymi się z różnorodnymi schorzeniami i problemami. Prowadzę również treningi grupowe i personalne. Uwielbiam podróżować i gotować, ciągle uczyć się i rozwijać :)

Dietoterapia to dla mnie nie tylko odpowiednie jedzenie, ale też swego rodzaju "kreowanie przestrzeni",  która pozwoli uzdrowić człowieka. Stąd też wzięło się Healthy Space, czyli miejsce w sieci, gdzie można mnie znaleźć :) Serdecznie zapraszam Was na mój Instagram @healthyspace_df i fanpage na facebook’u, a już niedługo również na stronę internetową.


Jesteś wegetarianką? 

Nie jestem wegetarianką i nigdy nią nie byłam. Ale były w moim życiu okresy, kiedy z mojego jadłospisu znikało całkowicie mięso czy nabiał. Obecnie moja dieta jest bliska wegetarianizmu, bo od jakiegoś już czasu mniej u mnie mięsa, a nabiał jem sporadycznie.

Nie jest to w moim przypadku żadna moda, a raczej wynik doświadczenia i umiejętności wsłuchania się we własny organizm i własne wartości. Zanim jeszcze pomyślałam, że zajmę się dietoterapią, próbowałam na sobie naprawdę wielu diet, niekoniecznie dlatego, że chciałam schudnąć. Odkąd pamiętam uwielbiałam gotować i kiedy tylko mogłam siedziałam w kuchni. Szukałam nowych smaków, na samej sobie uczyłam się co jest dobre i wartościowe, co jest mi potrzebne, a co nie. Z czasem stałam się bardziej świadomym konsumentem, zrozumiałam czym tak naprawdę jest kuchnia, jedzenie, slow food. Zaczęłam patrzyć szerzej.

Niektórzy powiedzą, że jedzenie to po prostu jedzenie... Jednak to bardzo błędne myślenie. Dla mnie "kultura stołu" i dietetyka rozumiana jako medycyna, a także związek jedzenia z naturą i takie szersze spojrzenie na żywność to większa sprawa.

Czy często trafiają do Ciebie wegetarianie/weganie? 

Zdarzają się, choć nadal dość rzadko. Coraz częściej natomiast słyszę, że ktoś chciałby ograniczyć spożycie mięsa. Pojawiają się też pytania dotyczące diety wegetariańskiej i tego co za nią przemawia. I muszę się przyznać, że dopiero od niedawna czuję się osobą na tyle kompetentną, by prowadzić wege pacjentów w sposób, który sprawdził się przede wszystkim w praktyce. Dla mnie to praktyczne podejście jest najważniejsze.

Coraz więcej otwiera się wegetariańskich knajp, a na sklepowych półkach bez problemu znaleźć można tofu czy wegetariańskie i wegańskie gotowce... Dlaczego Twoim zdaniem dieta wegetariańska/ wegańska zyskała w ostatnich latach tak bardzo na popularności?          

Na pewno powinniśmy się z tego cieszyć, bo świadczy to przede wszystkim o większej świadomości społeczeństwa, otwartości i chęci poznania. Z drugiej jednak strony wege nie zawsze znaczy zdrowo.

Kiedy analizuję co ląduje w marketowych koszykach, a później na stołach, myślę „pokażcie mi tę większą świadomość, o której tyle mówicie w ostatnim czasie”. Niestety nawet produkty wegetariańskie i wegańskie nie zawsze są tak zdrowe, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim należy pamiętać, że wegetarianizm to nie tylko jedzenie, a cała idea. Idea w którą wpisana jest troska o środowisko i ekosystem, a także etyka. To, że coś powstało na bazie produktów roślinnych nie oznacza od razu, że jest wege i wpisuje się w kanon troski o środowisko naturalne. Wręcz przeciwnie, ich produkcja często przyczynia się do niszczenia ekosystemu i to na niewyobrażalną skalę.

Dlatego podsumowując jest to bardzo pozytywny trend, bo niesie z pewnością wiele korzyści zdrowotnych, jednak na pewno o wiele lepiej byłoby gdyby wege było kwestią świadomości, a nie tylko chwilowym przejawem mody i pustym schematem żywienia.

Jakie korzyści przemawiają za tym, żeby zainteresować się dietą ograniczającą lub eliminującą mięso?

Z moich obserwacji wynika, że dla dużej ilości osób wegetarianizm oznacza włączenie do diety większej ilości warzyw, orzechów i nasion. Oczywiście nie tylko dieta wegańska powinna zawierać tą przysłowiową dawkę "zieleniny", ale nie dla wszystkich odżywiających się tradycyjnie jest to takie oczywiste.

Wprowadzenie do diety większej ilości warzyw na pewno zaprocentuje w przyszłości, bo warzywa i owoce to dla nas główne źródło antyoksydantów i witamin, a ponadto większe spożycie produktów roślinnych to także więcej błonnika w diecie.

Natomiast samo wyłączenie, a nawet ograniczenie spożycia mięsa wiąże się z wieloma zmianami. Przede wszystkim zmienia się mikroflora bakteryjna jelit (mniej bakterii patogennych), zmniejsza się podaż białka, którego często spożywamy w nadmiarze, ułatwione są procesy detoksykacji organizmu, zmniejszona jest ekspozycja na substancje takie jak np. azotyny (produkty wędzone, wędliny), antybiotyki, hormony itd. Oczywiście ostatnia kwestia wymaga na pewno szerszego spojrzenia, bo co innego jest zjadać np. dziczyznę i drób z babcinego gospodarstwa, a co innego bazować na mięsie kupionym w markecie. Na dodatek wspomniane szkodliwe substancje równie dobrze znaleźć też można w produktach bezmięsnych.

Jednak co warto zaznaczyć rzeczywiście jest wiele przypadków i okoliczności, kiedy dieta bezmięsna przynosi wiele korzyści zdrowotnych. Do tego dochodzi również indywidualna kwestia etyki, moralności, która często jest główną motywacją dla osób eliminujących mięso. Jest to ciężki temat i nawet mnie czasami trudno wchodzić tutaj w głębszą dyskusję.


Jak zdrowo przejść na dietę wegetariańską lub wegańską? Jakie produkty powinny znaleźć się w zrównoważonym bezmięsnym menu?  

Zacznijmy od tego, że nasz organizm oczywiście może dobrze zaadoptować się do zmian. Wymaga to jednak trochę czasu, dlatego diametralne zmiany z dnia na dzień mogą narobić niezłego bałaganu w naszym organizmie.

Wielokrotnie spotykałam osoby, które mówią, że przeszły na zdrową dietę, a jednak czują się gorzej niż przedtem. Zmieniając dietę i wprowadzając do niej nowe produkty warto zastanowić się nad tym w jakiej kondycji jest nasz przewód pokarmowy. Często zdarza się, że organizm nie radzi sobie z tak wielką, nagłą dostawą świeżych warzyw i owoców, a to może objawiać się biegunką, wzdęciami i ogólnym dyskomfortem.

Jeśli chodzi o produkty to przede wszystkim warto urozmaicać dietę. Im więcej kombinacji, tym szersze spektrum składników odżywczych. Najczęstsze wątpliwości pojawiają się w kwestii białka. O ile jest to dieta wegetariańska, to spożywanie jaj i dobrej jakości mlecznych produktów fermentowanych będzie wystarczające do zapewnienia całej gamy aminokwasów. W przypadku wegan sprawa jest nieco bardziej skomplikowana, ale… da się ;)  Powszechnie wiadomo, że strączki stanowią dla nas źródło białka, jednak by zapewnić ich cały kompleks należy łączyć te produkty np. ze zbożami, pseudozbożami, orzechami itd. Dopiero tak zbilansowany posiłek może zaspokoić nasze potrzeby. 

Jakie Twoim zdaniem są największe błędy dietetyczne, które popełniają osoby na diecie wegetariańskiej i wegańskiej?

Jako dietetyk mogłabym pisać o tym elaboraty ;)

Po pierwsze przechodzenie na nowy system żywieniowy "bo tak i koniec", co szybko kończy się albo uszczerbkiem na zdrowiu albo po prostu odbiera (w psychologicznym i socjologicznym sensie) radość z jedzenia. Zazwyczaj próba zmiany diety szybko kończy się w tym wypadku porażką.

Po drugie to nieumiejętność doboru produktów, z czego później wyniknąć mogą m.in. duże niedobory, niedożywienie, zaburzenia hormonalne, bo w przypadku tych systemów żywieniowych łatwo niestety o źle zbilansowaną dietę.

Po trzecie bazowanie na wysoko przetworzonej żywności. Kiedyś moja znajoma upierała się, że jest wegetarianką, nie tylko z przyczyn etycznych, ale przede wszystkim zdrowotnych. Gdzie tu logika, gdy kilka razy w tygodniu zajadała się wafelkami i Nutellą? Ale tak działa niestety marketing. Mam wrażenie, że wystarczy napisać wielkimi literami, że coś jest wege czy roślinne i niektórzy nabierają się na te chwyty, wierząc że jedzą coś co jest zdrowe... bo roślinne. I takich produktów jest cała masa: warzywne pasty i pasztety, jaja w proszku, ciastka, słodycze, słone przekąski itd. Czasem sama się dziwi, czego to ludzie nie wymyślą, ale też zawsze powtarzam, że to, że człowiek coś stworzył to nie znaczy, że jest to dla człowieka dobre. Dlatego naprawdę warto czytać etykiety produktów i sprawdzać składniki.

Jest jeszcze jeden problem. Przejście na dietę wegetariańską czy wegańską u większości osób wiąże się ze zwiększonym spożyciem błonnika pokarmowego. Z jednej strony to korzystna zmiana, która może jednak może doprowadzić do niemałych kłopotów m.in. z wypróżnianiem. Więcej błonnika w diecie wymaga przede wszystkim zwiększenia ilości wypijanej wody, żeby po prostu się nie "zabetonować". 
Co z suplementacją? Na co powinni zwrócić uwagę wegetarianie, a o czym powinni pamiętać weganie?  

Tutaj cała uwaga skupia się na witaminie B12 i rzeczywiście warto o niej pamiętać i wybrać dobry, sprawdzony i wegański suplement. U wegetarian często może pojawiać się problem niedoboru witaminy B12, ponieważ głównym jej źródłem są produkty odzwierzęce. Jeśli dana osoba jada jaja, czy nabiał, ryzyko niedoboru jest mniejsze. Niedobór B12 może prowadzić chociażby do niedokrwistości. 

Ponadto wiele osób obawiając się niedoborów białka, sięga też po białko roślinne. Tego typu produktów i to z całkiem dobrym składem w ostatnich latach pojawiło się na rynku całkiem sporo. Czy warto je włączać do diety? To już kwestia indywidualna. Czasami to konieczne, ale trzeba pamiętać, że są to produkty w jakimś stopniu przetworzone. 

I to o czym często mówię to też kwasy tłuszczowe omega-3. Znajdziemy je także w produktach roślinnych (m.in. orzechy włoskie, olej lniany), ale by zamienić te tłuszcze w formę aktywną potrzeba nam sprawnej wątroby. Czasem wegetarianie bez problemu spożywają tran (a to najlepsze źródło omega-3), ale jest to kwestia indywidualna. Co ciekawe jednak, na rynku dostępne są także wege suplementy np. takie z alg morskich.

Na koniec jeszcze warto pamiętać to, że suplementy, nawet te najlepsze to nie tylko substancje i składniki aktywne, ale także wypełniacze i inne np. laktoza czy żelatyna, na których obecność powinni zwrócić zwłaszcza weganie.

Na koniec moje ulubione pytanie - jaki jest Twój ulubiony wegetariański produkt lub danie?  

Oj, dużo tego! Ostatnio uczę się indyjskiej kuchni, która obfituje w dania wegetariańskie. Byłam oczarowana tymi smakami podczas ostatniej podróży i teraz nawet ryż wrócił na mój stół, i to w różnych kombinacjach, a przecież kiedyś myślałam, że ryż nie jest mi specjalnie do życia potrzebny ;)

Poza tym podstawą mojej diety zawsze były warzywa i tutaj mogłabym wymieniać bez końca. Jedno z moich ulubionych dań wegańskich to makaron z cukinii ze świeżymi pomidorkami i tradycyjnym-nietradycyjnym pesto – nietradycyjne, bo bez sera i z orzechami włoskimi zamiast pinii, ale smakuje nieziemsko! Z resztą generalnie jestem zwolenniczką prostej kuchni i chyba dlatego też od zawsze mam w sercu włoską kuchnię.

Ale to nie wszystko, bo naprawdę jest mnóstwo smaków, wegańskich produktów i potraw, do których mam słabość i którymi chcę się dzielić z innymi... na przykład na moim profilu.


***
Spodobał Ci się dzisiejszy wpis? Nieźle się nad nim z Agnieszką napracowałyśmy! Dlatego będzie mi bardzo miło jeśli podzielisz się nim ze znajomymi albo zostawisz komentarz. A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, które pojawiają się na blogu, odwiedź też moje profile na Facebooku i Instagramie.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz