Najprostsza surówka z ogórków kiszonych

Najprostsza surówka z ogórków kiszonych

Niestety wielkimi krokami zbliża się ten smutny czas w roku... gdy w naszej piwnicy kończą się kiszone ogórki. Możecie się śmiać, ale dla mnie i mojej siostry to wielka tragedia! Taka jednak kolej rzeczy, w końcu wiosna za pasem - choć według kalendarza z zimą już się niby pożegnaliśmy - i można już powoli zacząć wyczekiwać jej pierwszych darów. 

A mi tymczasem nie pozostaje nic innego jak rozkoszować się smakiem ostatnich maminych ogórków. Na blogu nie może zabraknąć więc tego przepisu - na najprostszą, ale zarazem i najlepszą surówkę (sałatkę?) ostatnich dni. Wystarczy drobno pokroić ogórki i cebulę (w proporcji 3:1, choć ja lubię wersję z dużą ilością cebuli), wymieszać ze świeżo mielonym pieprzem i skropić odrobiną dobrej jakości oleju. Najlepiej smakuje po schłodzeniu :)

***
Spodobał Ci się dzisiejszy przepis? Będzie mi miło jeśli podzielisz się nim ze znajomymi albo zostawisz komentarz. A jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami, które pojawiają się na blogu, odwiedź moją stronę na Facebook'u lub Google+

6 komentarzy

  1. I tak jesteś szczęściarą, że dopiero teraz kończą Ci się ogórki. Moje skończyły się już dwa miesiące temu :( A taką sałatkę pamiętam z dzieciństwa. Prosta i bardzo smaczna !

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem jak to jest kiedy kończą się domowe ogórki :) a sklepowe smakują tak jakby w jednym słoiku było 10 łyżek soli, a surówkę zrobię , bardzo łatwa i na pewno smaczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, albo przesolone albo śmierdzą starą beczką ;) A domowe to jednak domowe :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Pyszna surówka, ja dodaję jeszcze jabłko krojone w drobną kostkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy jeszcze nie udały mi się ogórki kiszone. Dopóki są małosolne, są smaczne. Kiedy przekisną, robią się niesmaczne. Raz tylko trafił się jeden słoik przepysznych ogóreczków, ale już następne (robione tego samego dnia w ten sam sposób)do niczego. Zagadka nie do rozwiązania. Chyba pozostało mi kupowanie po kilka sztuk na rynku. Zazdroszczę pani Izie, że może się delektować.

    OdpowiedzUsuń