8 stycznia 2017

Kilka sposobów, jak oszczędzić na jedzeniu


Początek stycznia, to dla wielu z Nas początek czegoś nowego. Mówi się, że to czas, gdy powinno się podsumować stary rok i zaplanować ten nowy. Nie wiem jak u Was, ale do większości moich planów, tych mniejszych i większych, potrzebne będą dodatkowe fundusze.


Mówi się, że na jedzeniu nie powinno się oszczędzać, ale trzeba przyznać, że to właśnie wydatki na jedzenie pochłaniają większą część comiesięcznych wydatków. Może więc warto zastanowić się jak na tym oszczędzić, chociaż trochę? 

Poniżej postanowiłam spisać kilka wskazówek, którymi kieruję się na co dzień, próbując oszczędzić na jedzeniu. Część z nich może wydać się banalna i oczywista, ale czasem warto spisać pewne kwestie czarno na białym, żeby uświadomić sobie swoje błędy. Jestem pewna, że gdy zaczniecie wprowadzać je w czyn, Wasze portfele poczują przyjemną różnicę ;) 

Planuj i spisuj

Jednym z najważniejszych sposobów jak ograniczyć wydatki na jedzenie jest dla mnie planowanie przyszłych posiłków. Oczywiście ideałem byłoby zaplanowanie jadłospisu na cały tydzień, ale jeśli macie z tym problem, to na spokojnie przygotujcie plan na najbliższe 2-3 dni. W tym momencie warto zajrzeć do kuchennych szafek i lodówki i zrobić rozeznanie w ich zawartości. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na produkty, których termin ważności zbliża się wielkimi krokami i wykorzystajcie je w planowanych posiłkach. Gdy macie już plan - czas na listę potrzebnych zakupów. Koniecznie uwzględnijcie w niej też produkty codziennego użytku, których nie kupuje się na co dzień jak herbata, sól, czy olej. Możecie też skorzystać z którejś z gotowych aplikacji na smartfona np. Listonic (dostępny zarówno na iOS, jak i Androida), która pozwala na bieżąco dzielić się listą z innymi domownikami. Mi zazwyczaj wystarcza kartka i długopis, czasami listę fotografuję lub wysyłam smsem do męża, tak na wszelki wypadek ;)

Promocje i "więcej za mniej"

Wiem, wiem, w tej chwili sama zaprzeczam temu, do czego przekonywałam Was w poprzednim akapicie ;) Ale podczas zakupów, zwłaszcza w supermarketach, warto zwracać uwagę na produkty promocyjne. Od czasu do czasu dobrze więc zainteresować się gazetkami promocyjnymi albo zerknąć na stronę internetową Biedronki czy Lidla. Ja sama interesuję się promocjami tych produktów, których w swojej kuchni używam często i dużo, a co za tym idzie - znam ich ceny. Kupując niektóre z nich na zapas można naprawdę sporo zaoszczędzić, oczywiście o ile rzeczywiście wszystko potem wykorzystamy. Oprócz tego staram się kupować większe opakowaniaa część produktów jak np. fasolę, kaszę, czy świeże warzywa - kupuję luzem w warzywniaku lub na targowisku.

Nie tylko stacjonarnie

Dobre ceny i oferty na różne produkty, zwłaszcza te z półki "eko-żywności" można wypatrzeć też w sklepach internetowych. Do ich ceny dochodzi koszt wysyłki, który najczęściej nie jest wygórowany, ale przy niewielkich zakupach może zdecydować o wysokości rachunku. Dlatego ja bardzo często internetowe zakupy robię razem z koleżankami, dzięki czemu koszt wysyłki możemy podzielić na kilka osób.

Gotuj z rozsądkiem

W tym całym kuchennym oszczędzaniu ważne jest przede wszystkim rozsądne podejście do gotowania. A więc najważniejsza zasada w mojej kuchni: nie wyrzucam jedzenia, stawiam na recykling. Mam mnóstwo sposobów jak poradzić sobie z nadmiarem jedzenia. Z obiadu została kasza? Lepię jakieś spontaniczne kotlety. Soczewica? Będzie pasztet. Resztki zupy, gulaszu czy sosu do makaronu przekładam do słoików i pasteryzuję. Nadmiar ziemniaków z obiadu mrożę, potem będą jak znalazł na farsz do ruskich pierogów. Nie wyrzucam też suchego pieczywa, część mielę na domową bułkę tartą, a nadmiarem obdarowywane jest sąsiednie gospodarstwo, które wykorzystuje je do karmienia zwierząt.

Częściej w domu

Jeśli często zdarza Wam się jeść poza domem, to szybko podliczcie sobie w głowie rachunki z kilku ostatnich takich wypadów. Robi się tego sporo, prawda? Nie twierdzę oczywiście, że powinniśmy zamknąć się w domu i całkowicie zrezygnować z przyjemności jedzenia na mieście. Myślę jednak, że na pewno warto ograniczyć tego typu wydatki - i to nie tylko ze względu na pieniądze, ale i nasze zdrowie. Zabierając do pracy kanapki albo pojemnik z domową sałatką, będziecie mieli pewność co jecie, a w drodze do domu nie chwyci Was szaleńczy głód, który zaspokoić można jedynie śmieciowym burgerem czy zalanym czosnkowym sosem falafelem. I gwarantuję Wam, że falafel przyrządzony we własnej kuchni jest nie tylko tańszy, ale naprawdę o wiele smaczniejszy ;)

To tylko kilka sposobów na to, jak oszczędzić na jedzeniu. Myślę, że każdy mógłby dopisać tu jakiś punkt od siebie. Czekam na Wasze pomysły, jakie są Wasze sposoby na kuchenne oszczędzanie?

***
Spodobał Ci się dzisiejszy wpis? Żeby być na bieżąco z nowymi postami, odwiedź moją stronę na Facebook'u lub Google+.  

12 komentarzy:

  1. Przydatne rady :)
    Zapraszam do siebie - www.jedzrosliny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się praktykować codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie najlepiej sprawdza się planowanie posiłków, zakupy z listą i niekupowanie na zapas bo wtedy o wiele więcej się zmarnuję. A i tak wiem, że nie zdaże tego wszystkiego wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast często kupuję na zapas, ale regularnie te zapasy kontroluję, żeby nic nie zmarnować ;)

      Usuń
  4. Proste i przydatne rady! Z pewnością przydadzą się nie jednej osobie w planowaniu oszczędności w kwestii jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z rodzinnego domu wyniosłam gotowanie dla całej armii i mam ogromny problem z ugotowaniem czegoś dla dwojga. Ale listę zakupów mam zawsze, ale nie zawsze na niej się kończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też czasem zdarza się przesadzić z ilością jedzenia, ratunkiem jest wtedy zamrażarka :)

      Usuń
  6. Słuszne uwagi. Ja również zawsze planuję posiłki i ze skrupulatną listą wybieram się na zakupy. Co prawda w trakcie zakupów zawsze dochodzą mi nowe inspiracje widząc ogrom produktów na półce i niejednokrotnie daje się ponieść smakowi. Ale nie żałuję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasem muszę się stopować, zwłaszcza podczas wizyt na bazarku :)

      Usuń

TOP