2 kwietnia 2014

Po poznańsku - pieczone pyry z gzikiem


gzik

Każdy Poznaniak wie, co to gzik. Dla mnie "gzik" to przede wszystkim określenie, do którego przez kilka lat życia w stolicy Pyrlandii nie mogłam się przyzwyczaić i które nie wiedzieć czemu w mojej mamie nadal niezmiennie wywołuje irytację i zniechęcenie. A przecież gzik w gwarze poznańskiej oznacza po prostu... twaróg. Ze śmietaną, szczypiorkiem, cebulką, czasem z dodatkiem koperku, rzodkiewki lub jajka. Dobrze doprawiony i lekko kwaskowaty. To jednocześnie bardzo popularna potrawa, typowa dla kuchni wielkopolskiej, którą podaje się tradycyjnie z ugotowanymi w mundurkach pyrami, czyli ziemniakami. Pierwotnie podobno była kojarzona z biedniejszą częścią społeczeństwa. Bo nie ma co ukrywać, danie jest sycące i stosunkowo niedrogie. Ziemniaki natomiast są moją miłością (jakkolwiek to nie brzmi) i uwielbiam je w każdej postaci. Szaleję za ziemniaczanymi zapiekankami, plackami, krokietami, wszelkimi ziemniaczanymi kluchami - można powiedzieć, że pod tym względem jestem z całego serca "poznańską pyrą". Poza tym uwielbiam tradycyjne, proste jedzenie. W codziennej diecie staram się jednak ziemniaki ograniczać i najczęściej pojawiają się na moim stole raz na tydzień. Za to każdorazowe ich przyrządzanie sprawia mi ogromną frajdę. Ostatnio skorzystałam z porady ryfki i ziemniaczane połówki podpiekłam z oliwą, solą i pieprzem. A do tego wiosenny i orzeźwiający twarożek ze świeżo wyhodowanym doniczkowym szczypiorkiem.

Składniki:
  • 1 opakowanie dobrego twarogu (półtłustego),
  • 1 mały kubeczek jogurtu naturalnego,
  • pół czerwonej cebuli,
  • pęczek szczypiorku,
  • sól i pieprz do smaku.
Przygotowanie banalnie proste - twaróg, jogurt i drobno posiekane dodatki łączymy i doprawiamy wedle uznania. Podajemy oczywiście z ziemniakami - ja, niekoniecznie zgodnie ze zwyczajem, polecam właśnie pieczone. Smacznego!

pyry z gzikiem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

TOP